“Biuro Szpiegów” (2015-2020)

“Biuro Szpiegów” to jeden z tych seriali, które ani opisem i zwiastunem, ani pierwszymi odcinkami nie obiecują nic specjalnego. Akcja rozkręca się wolno, a całości brakuje fajerwerków podobnych chociażby do tych ze zbliżonego tematycznie “Homeland”. Z czasem jednak rzecz wciąga i to na tyle, że pomimo nawału obowiązków zaliczasz odcinek za odcinkiem. Co więcej – z perspektywy pięciu sezonów, bo tyle liczy sobie całość – okazuje się poważniejsza i bardziej spójna, niż amerykański konkurent, a w rezultacie i w ogólnym rozrachunku – minimalnie lepsza.

Czy spodziewałbym się czegoś takiego po francuskim kinie? Nie ma mowy. Bagietki? Jasne. Wino? Oczywiście. Kasztany, najpiękniejsze, na Placu Pigalle? Pewnie (gdy byłem młodszy, oczywiście, teraz nie podróżuję). Ale rzetelnie zrealizowane kino szpiegowskie? Bez Asterixa i Obelixa? No nie może być!

C’est la vie

Fabularnie rzecz zbudowana jest na historii Guillaume’a Debailly (w tej roli wyśmienity Mathieu Kassovitz) – oficera francuskiego wywiadu (DGSE), powracającego do domu po sześciu latach spędzonych na misji w Syrii. “Malotru”, czyli “Gbur” – jak nazywają go w tytułowym “Biurze”, ma wybitne doświadczenie i tożsame zasługi, ale nie we wszystkim jest szczery z przełożonymi. W rezultacie, z jednej strony zaangażowany jest w międzynarodową grę wywiadów, próbując odkryć co stało się z jednym z francuskich agentów, który zaginął w Maroku. Z drugiej natomiast – przez większość czasu – co najmniej nie gra w otwarte karty z kolegami z własnego Biura, wykorzystując zdobytą pozycję do osiągania swych własnych celów.

Do powyższego dochodzi wywiadowcza “bieżączka”, bo oczywiście nie samymi zmaganiami Debailly’ego opowieść żyje (bywa nawet że schodzą one na drugi lub wręcz trzeci plan). Możemy zaobserwować zatem między innymi, jak wywiad instaluje “wtyczkę” w obcym państwie; jak próbuje zdobywać kontakty operacyjne i przeciągnąć się na swoją stronę obcych agentów oraz jak komunikują się ze sobą wywiady. Oczywiście w praktyce nie ma to nic wspólnego z tym, co można podejrzeć np. w filmach o Bondzie, a nawet u bardziej stonowanych przedstawicieli kina gatunkowego. W “Biurze Szpiegów” nie ma superbohaterów, tylko zwyczajni ludzie z nie do końca zwyczajną pracą. Oczywiście mają swoje talenty i ambicje, ale też wady, lęki i uprzedzenia. W konsekwencji – nie wszystko im się udaje, a o wielu rzeczach decyduje przypadek, który szczęśliwie dla scenariusza nie ma charakteru cudownego zbiegu okoliczności.

Rzecz nie bez przyczyny jest więc powszechnie chwalona za realizm przez prawdziwych pracowników DGSE, a jedyne uchybienie jakie się jej zasadniczo wytyka, to pominięcie pracy papierkowej, która w wywiadzie zajmuje ponoć dwie trzecie czasu pracy.

"Biuro Szpiegów"
“Biuro Szpiegów” (2015-2020)

I choć może się wydawać, że kino szpiegowskie bez strzelania i biegania po dachach, nie ma racji bytu – “Biuro Szpiegów” potrafi zaangażować. Pomaga w tym na pewno tło, nawet nie tyle nieuciekające od współczesnych tematów[1]bo to dostaliśmy też w “Homeland”, co wprost do nich nawiązujące. Rzecz bez skrupułów porusza bowiem np. kwestię irańskiego programu atomowego i zaangażowania Izraela w jego zwalczanie, a także wojny domowej w Syrii. Operuje przy tym zazwyczaj prawdziwymi nazwiskami przywódców politycznych, choć bez pokazywania ich twarzy.

Najistotniejszym atutem całości, jest jednak dobrze i wiarygodnie napisana historia, wypełniona bohaterami, których można polubić. To w gruncie rzeczy typy osobowości, które każdy z nas mógłby spotkać w pracy, rozmaicie reagujące na presję i stawiane przed nimi wyzwania. Podglądanie ich – mimo ich “normalności” – nie skazuje jednak serialu na nudę, bo opowieść i tak jest pełna zwrotów akcji.

Jeżeli produkcji Francuzów, miałbym już coś zarzucić, to być może to, że nie wszystko wątki są tu równie ciekawe i czasami trzeba trochę poczekać na ten, który nas interesuje najbardziej. Poza tym jest to bardzo miła odskocznia od amerykańskich “akcyjniaków” i polskich kryminałów, stojąca na zaskakująco wysokim poziomie. Zdecydowanie – najlepszy serial szpiegowski jaki widziałem.

“Biuro Szpiegów” (2015-2020)
JEDNYM ZDANIEM:
Miał jedynie zaspokoić tęsknotę za "Homeland", a okazał się odrobinę lepszy.
8.6
WARTO

Przypisy:

Przypisy:
1 bo to dostaliśmy też w “Homeland”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *