“Paragraf 22” (2019)

"Paragraf 22" (2019)

“Paragraf 22” to jeden z tych seriali, o których niewdzięcznie się pisze, bo pod względem realizacji trudno się tu do czegoś przyczepić. Świetna obsada, bardzo dobre aktorstwo, wspaniała scenografia. Clooney, z inicjatywy którego rzecz powstała miał swój pomysł na adaptację powieściowego klasyka Josepha Hellera i zrealizował go od “A” do “Z”. Toczące się gdzieś w zakątkach Internetu spory o to, czy naprawdę oddał “ducha powieści” są w gruncie rzeczy bezprzedmiotowe. Jeżeli już w ogóle, to powinniśmy się raczej spierać, czy taką wizję twórcy “kupujemy”, czy też nie, a nie o to czy jest zgodna z książkowym oryginałem[1]Dla mnie osobiście, fakt że mamy do czynienia z adaptacją jest o tyle istotny, że przeczytany jakieś piętnaście lat temu oryginał, gdzieś tam współkształtował moje własne pisanie, czy raczej podejście do pisania. Dla większości, która książki nie czytała – to jednak zapewne rzecz bez znaczenia. I tak też postanowiłem podejść do tematu – bez żadnych porównań, wycieczek w kierunku powieści, oceniania, czy “ktoś” lub “coś” w serialu zostało “dobrze” oddane, czy też nie..

Tytułem niezbędnego wstępu – rzecz opowiada o losach kapitana Johna Yossariana – bombardiera 256. eskadry Korpusu Powietrznego Armii Stanów Zjednoczonych. Na tle kolegów z wojska – protagonistę wyróżnia to, że bardzo chce przeżyć i jako jedyny zdaje się dostrzegać, że szalejąca dookoła wojna może to utrudnić. Stąd też zresztą wybiera lotnictwo bombowe, które ma najdłuższy cykl szkoleń, łudząc się, że “pokój wybuchnie” zanim wejdzie do walki. Jak można się domyślać – nie udaje mu się i ostatecznie trafia do słonecznej Italii, gdzie odpowiada za zwalnianie ładunków bomb nad celem. Dalsza część opowieści, to w zasadzie historia licznych i przeważnie bezskutecznych prób wyłgania się przez Yossariana od dalszej służby, powrotu do domu i “płodzenia małych Yossarianów” jak Pan Bóg przykazał.

Jest w tym oczywiście dużo komedii[2]ale takiej wysmakowanej, bez śmiania się z pierdów, etc., szczególnie w początkowych epizodach[3]których ogółem jest sześć, bo całość została przecież pomyślana jako satyra, tak na wojsko, jak i wojnę, lecz serial ma też mroczniejsze, bardziej dramatyczne momenty. I tu mój główny zarzucik – rzecz nie została dobrze zbalansowana. Ta wojna od której ucieka Yossarian, jest bardziej groteskowa niż przerażająca, szczególnie z perspektywy taplania się przez jankeskich żołnierzy w ciepłym morzu, prażenia się w słońcu i okazjonalnych wypadów na “dziewczynki”. Jasne, protagonista stopniowo traci kumpli, nieraz w naprawdę makabryczny sposób – ale przez cały czas przygrywa nam lekka, wesoła muzyczka, a panująca atmosfera jest momentami wręcz odprężająca. Być może ten kontrast: sielankowy spokój pomiędzy misjami – groza lotów bojowych, był celowy, miał pokazać, że Yossarian ma o co walczyć, bo życie potrafi być tak wspaniałe, jednak na ekranie tego nie czuć. Kolejne misje bombowe przebiegają raczej gładko, a przecież była to formacja, gdzie straty były wręcz makabryczne, nawet gdy Niemcom skończyły się już piloci i samoloty. Dopiero w końcowych epizodach absurd wojny i wojska nabiera bardziej dramatycznego charakteru, a serial automatycznie zaczyna bardziej wciągać, lecz ma to miejsce chyba odrobinę za późno. Bo skutkiem jest to, że może i Yossarian martwił się o swoje życie, ale ja nie martwiłem się o Yossariana.

Poza powyższym, trudno mi się “Paragrafu 22” czepiać. Każdy z bohaterów jest tu fantastyczny. I Christopher Abbott, który rewelacyjnie wcielił się w protagonistę i cała plejada innych postaci – Clooney w roli generała Scheisskopfa, Hugh Laurie jako major de Coverley, czy Kyle Chandler jako pułkownik Cathcart. Ogląda się ich komediowe występy z dużą przyjemnością, choć trzeba też zaznaczyć, że nie jest to serial, przy którym człowiek rżałby ze śmiechu, jak przy co lepszym fragmencie “Kapitana Bomby”.

Czy warto zainwestować w niego sześć godzin? W mojej ocenie tak, ale bez nastawienia na to, że zostanie w głowie na dłużej.

Przypisy:

1 Dla mnie osobiście, fakt że mamy do czynienia z adaptacją jest o tyle istotny, że przeczytany jakieś piętnaście lat temu oryginał, gdzieś tam współkształtował moje własne pisanie, czy raczej podejście do pisania. Dla większości, która książki nie czytała – to jednak zapewne rzecz bez znaczenia. I tak też postanowiłem podejść do tematu – bez żadnych porównań, wycieczek w kierunku powieści, oceniania, czy “ktoś” lub “coś” w serialu zostało “dobrze” oddane, czy też nie.
2 ale takiej wysmakowanej, bez śmiania się z pierdów, etc.
3 których ogółem jest sześć
“Paragraf 22” (2019)
JEDNYM ZDANIEM:
Dobra satyra na armię, ale raczej bez zdolności do szczególnego utkwienia w pamięci.
7
Warto

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *